Felietony

Business is business

Gdy wnika się w meandry złożoności definicji biznesu, wybija się jedna powtarzalna cecha wspólna. Po krótce, biznes żeby mógł być nazwany biznesem, musi skupiać się na osiągnięciu zysku a działalność bez tego podtekstu biznesem nie jest.

Czy dobry hodowca kotów zatem równolegle może być biznesmenem? Czy to się godzi?

Oczywiście, ale pod warunkiem, że nie przemierza drogi na skróty i pamięta, że już w doborze reproduktorów odzwierciedla się to, czy uda się zachować równowagę.

Na tym aspekcie się tym razem skupmy!

Czego bowiem potrzebuje kocur, reproduktor? Dwóch jąder i kolczastego penisa.

Czego potrzebuje właściciel kocura reproduktora? Pary oczu, jako zaplecza dla chcącej się uczyć głowy wypełniającej przestrzeń pomiędzy uszami z okiełznaną chęcią liczenia szelestu banknotów….

Czego potrzebuje kotka reproduktorka? Dwóch rogów macicy i pary jajników.

Czego potrzebuje właściciel kotki reproduktorki? Pary oczu, jako zaplecza dla chcącej się uczyć głowy wypełniającej przestrzeń pomiędzy uszami z okiełznaną chęcią liczenia szelestu banknotów….

W obydwu przypadkach opiekun roszczący sobie prawo do miana „hodowcy” mieć musi serce. Serce dla RASY przez dobór nie psujących jej reproduktorów i serce dla każdego ze swoich kotów z osobna, by potrafić powiedzieć „stop – dobro mojego kota jest ważniejsze niż dobro mojej kieszeni”.

Być może nie zawsze albo zaledwie czasem saldo wyjdzie na plus, bo dbałość i rzetelność i empatia wobec naszych zwierząt ograbi nas z zysku… ale za to, jak pięknie wygląda się w lustrze wypowiadając słowa HODOWCA… choć nie koniecznie biznesmen…

Renata Kasprzak
wieloletni hodowca kotów rasy Ragdoll pod przydomkiem "Kocie Salony*PL"; pasjonat lektury, kotów i ludzi. Kolejność nie przypadkowa.
https://renakas.wixsite.com/kociesalony