Felietony Kynologia

Bywam chętnie w psim SPA!

Piszę wciąż o psim stresie i nerwach podczas wizyt w salonie pielęgnacji. Ale nawet my, idąc do lekarza, zazwyczaj zaobserwujemy u siebie podwyższone tętno!

W każdym razie pomimo pewnego oczywistego napięcia i emocji, które mogą się pojawiać za każdym razem, gdy pies odwiedza wyżej wspomniane miejsca – możemy wypracować pozytywne skojarzenia takich wydarzeń i sprawić, by nasz psiak nie uciekał w przeciwnym kierunku, kiedy obieramy trasę “do
fryzjera”.


Po pierwsze odpowiednie przygotowanie!

Może to jest oczywiste, ale wielu opiekunów o tym nie pamięta – musimy wyspacerować naszego pupila tak, aby załatwił swoje potrzeby fizjologiczne przed średnio 2-godzinną pielęgnacją! Nierzadko zdenerwowanie czworonożnego klienta w salonie groomerskim wynika właśnie z tej niezaspokojonej potrzeby. Postarajmy się wyspacerować psa lub wybawić go przed wizytą, tak aby nie roznosiła go również energia. Uwierzcie, że stanie na stole groomerskim dla pełnego energii labradora czy chętnego do zabaw znudzonego owczarka australijskiego to naprawdę wielkie wyzwanie, jeśli nie wręcz skazane na niepowodzenie zadanie… Nie możemy mieć pretensji do psiaka, który cały dzień przespał czekając na powrót opiekuna do domu i teraz nie może ustać na stole bez ruchu przez długi czas.


Kolejna sprawa – zwróćmy uwagę na to, czy nasz ulubieniec czasem nie boi się innych psów? Jeśli ma z nimi problem podczas spacerów (np. ciągnie do nich, ucieka przed nimi albo szczeka na każdego mijanego kolegę) – to z pewnością będzie przeżywał ich obecność w salonie podczas swojej pielęgnacji. Postarajmy się zatem umówić wizytę tak, aby nasz pies był jedyny w salonie (jeśli w danym miejscu jest
kilka stanowisk) lub wybierzmy salon, gdzie przyjmuje tylko jeden groomer.


“Pawłow nigdy nie śpi”… Pies kojarzy sobie miejsca i wydarzenia nieustannie czy tego chcemy czy nie. To naszym zadaniem jest zatroszczenie się o pozytywne skojarzenia.

Pamiętajmy zatem o swoich emocjach czy pośpiechu, które mogą stresować psa. Nasz spokój ma wielką moc!

Postawmy groomerowi ulubione smaczki naszego pupila albo jego zabawkę.

Przyjdźmy odebrać pieska, kiedy faktycznie będzie gotowy (groomer zazwyczaj dzwoni do opiekuna), nie wchodźmy do poczekalni przed czasem – pies z pewnością wyczuje właściciela i będzie chciał do niego szybko wrócić.
Strzyżenie tak rozemocjonowanego psa jest niebezpieczne z uwagi na ryzyko zranienia ostrymi nożyczkami, ale też po prostu nieprzyjemne dla czworonoga! O ile cenniejsze byłoby zakończenie strzyżenia w sposób spokojny i pozytywny. Szarpanie się z wyrywającym i piszczącym psem z pewnością takim akcentem nie jest…

Po skończonej wizycie dobrze byłoby dać psu coś co naprawdę jest dla niego cenne. Mogą to być smaczki, które uwielbia, ale dostaje tylko w wyjątkowych sytuacjach. A więc nie granulek suchej karmy, tylko coś pysznego, wyjątkowego – kawałek suszonego mięska lub inny rarytas. Jeśli nasz pupil nie jest amatorem gryzaków może wspólna zabawa go ucieszy? Uwielbia frisbee albo przeciąganie się szarpakiem? A może zabawę w berka? Taka propozycja tuż po wyjściu z salonu choćby kilka minut – nie dość, że pomoże obniżyć napięcie po wizycie, to będzie miłą nagrodą i fajnym wydarzeniem, na
które pies będzie czekał przy okazji następnej pielęgnacji.

Zuzanna Rajchert
Magister zootechnik ze specjalnością hodowla koni, absolwent SGGW, behawiorysta psów i kotów, groomer. W 2021 r. ukończyła Kurs Dyplomowy COAPE nadający uprawnienia Animal Behaviourist, obecnie jest też członkiem Stowarzyszenia Behawiorystów i Trenerów COAPE, CAPBT. Od ponad 20 lat pracuje z końmi metodami naturalnymi, wiele lat była studentem Parelli Natural Horsemanship - szkoły, której główne założenie polega na budowaniu głębokiej więzi z koniem w oparciu o znajomość natury, behawioru i psychiki gatunku. Studia COAPE pomogły przenieść to podejście również na psy i koty. Od 2017 r. pracuje w salonie pielęgnacji zwierząt w warszawskim Wilanowie, gdzie łącząc zawód groomera i behawiorysty specjalizuje się w pracy z psami lękowymi oraz z kotami.