Edukacja Felietony Kynologia

Hałas w psim SPA.

Psy mają bardzo czuły słuch, co możemy zaobserwować na co dzień. Nierzadko bliskość hałaśliwego skrzyżowania, przejeżdżający autobus, karetka powodują u naszego psa napięcie, nadmierną wokalizację, a może nawet próby ucieczki w panice. W domu dźwięki remontu u sąsiada lub włączenie odkurzacza również mogą wpływać jego niepewność czy zdenerwowanie.

Niektóre psy wręcz atakują odkurzacz, co opiekunowie niechcący utrwalają traktując to jako zabawę. Niestety to uczy psa, że hałaśliwy wąż odkurzacza jest groźnym obiektem (lub przynajmniej denerwującym!), trzeba go opanować. Wobec tego reagują coraz bardziej intensywnie na sam jego dźwięk lub widok. Czy jest szansa, że tak „wyszkolony” pies zareaguje pozytywnie podczas wizyty w psim SPA na wąż dmuchawy (jeszcze bardziej hałaśliwej) w ręku groomera? Nie. Jego naturalnym odruchem będzie atak.

Poziom hałasu dmuchawy groomerskiej to według producentów ponad 80 dB (na najwyższych obrotach dużo więcej).  Dla porównania 80 dB to odgłos trąbienia, 90 dB ruch uliczny, a 100 dB to motocykl bez tłumika, 140 dB start samootu. Jeśli pies atakuje domowy odkurzacz lub ucieka na dźwięk suszarki do włosów, możemy spodziewać się, że dwie godziny spędzone w salonie groomerskim będą traumatycznym doświadczeniem.

Musimy pamiętać, że psi zmysł słuchu jest bardzo wyrafinowanym instrumentem, służącym do odbioru informacji z otoczenia. Niższe dźwięki są słyszane podobnie jak przez ludzi. Większa czułość dotyczy wyższych częstotliwości. Nasz próg bólu to około 130 dB. Granica bólu u psa to ok 95 dB. Tym samym hałas generowany w psim SPA dla nas akceptowalny, pupil może odczuwać jako ból fizyczny.

fot. A. Zybert, Psiefotki

Czy możemy psu pomóc lepiej znosić głośne odgłosy?

Tak! Na pewno powinniśmy przyzwyczajać naszego pupila do owych dźwięków, jednak trzeba to robić stopniowo. Musimy też pokazać pupilowi, że absolutnie nie są groźne. Co więcej możemy skojarzyć je pozytywnie, czyli przeciwwarunkować podczas prostych domowych czynności.

Kiedy przykładowo włączamy suszarkę (susząc własne włosy), NIE kierujemy jej w stronę psa, strasząc go ,strumieniem ciepłego czy zimnego powietrza. Zamiast tego możemy odwracać dmuchawę i dawać naszemu psu jakiś wyjątkowy przysmak, coś co naprawdę zrobi na nim wrażenie – pyszny smakołyk, albo nawet parówkę (pssst!). Rzućmy smakołyk w stronę psiaka, tak, aby mógł OD nas (i hałaśliwej suszarki) odejść, a nie musiał podejść bliżej. Po kilku dniach takich krótkich ćwiczeń pies skojarzy dźwięk suszarki z pyszną nagrodą i zacznie wykazywać zainteresowanie współpracą. Wtedy możemy podnosić poprzeczkę, ważne by robić to stopniowo. Rzucamy smaczek coraz bliżej nas, aż w końcu dajemy z ręki. Kiedy ten etap nie budzi żadnych obaw (czytanie i właściwa interpretacja mowy ciała jest tu kluczowa) możemy małymi kroczkami zacząć kierować suszarkę w stronę psa. Z początku tylko na sekundę, dwie, jakby niechcący. W końcu podnosimy stopień trudności, nagradzając i czytając właściwie sygnały stresu (tak aby nie przestraszyć naszego czworonoga) dochodząc do momentu, gdy psiak zaakceptuje i dźwięk i nawiew suszarki.

Jeśli nasz psiak jest zrównoważony i czuje się bezpiecznie, to na odkurzacz zareaguje nie robiąc absolutnie nic. Jeśli jednak szczeka, próbuje atakować albo ucieka do innego pokoju to znaczy, że mamy nad czym pracować. Jedną z najlepszych metod w takim przypadku jest tzw. trening kooperacyjny. To ćwiczenia polegające na współpracy z psem. Na każdym etapie ćwiczenia pupil może powiedzieć “mam dosyć”, „chcę przerwy”. Zadaniem trenującego jest wyłapanie i odczytanie tego sygnału, przerwanie ćwiczenia i obniżenie trudności za następnym podejściem. Tempo ćwiczeń, poziom trudności dyktuje pies. Widok lub włączenie odkurzacza następuje na wyraźny znak dany przez psa. To powoduje, że pies ma kontrolę nad obiektem, którego się bał. Uczy się zależności, że “straszny odkurzacz” nie zacznie hałasować w niespodziewany sposób, a jedynie wtedy, gdy on da na to zgodę. Za co oczywiście jest nagradzany. Za przerwanie ćwiczenia i powiedzenie “to za dużo, boję się” jest również nagradzany! Ponieważ daje nam komunikat, dzięki któremu nie przekroczymy progu jego lęku. Pies czuje się coraz bezpieczniej, wzrasta zaufanie do opiekuna, a obiekt powoli … przestaje być straszny.

Zuzanna Rajchert
Magister zootechnik ze specjalnością hodowla koni, absolwent SGGW, behawiorysta psów i kotów, groomer. W 2021 r. ukończyła Kurs Dyplomowy COAPE nadający uprawnienia Animal Behaviourist, obecnie jest też członkiem Stowarzyszenia Behawiorystów i Trenerów COAPE, CAPBT. Od ponad 20 lat pracuje z końmi metodami naturalnymi, wiele lat była studentem Parelli Natural Horsemanship - szkoły, której główne założenie polega na budowaniu głębokiej więzi z koniem w oparciu o znajomość natury, behawioru i psychiki gatunku. Studia COAPE pomogły przenieść to podejście również na psy i koty. Od 2017 r. pracuje w salonie pielęgnacji zwierząt w warszawskim Wilanowie, gdzie łącząc zawód groomera i behawiorysty specjalizuje się w pracy z psami lękowymi oraz z kotami.