Edukacja Kynologia

Kąpiel w psim SPA.

Wyobraźmy sobie co przeżywa pies na pierwszej w życiu kąpieli w salonie piękności. Właśnie został wzięty na ręce przez zupełnie obcą osobę i wstawiony do wanny – dużego pudła z wysokimi ściankami, wydającej dziwne dźwięki przy szuraniu łapkami. Wanna jest wysoka więc zasłania małemu psu widok na resztę pomieszczenia, może też być klaustrofobiczna dla większych psów. Obcy człowiek pochyla się nad psem, w ręku trzyma słuchawkę węża, którą kieruje w stronę psa i włącza wodę… Pół biedy kiedy zacznie od słabego strumienia wody i zmoczy najpierw łapki! Nierzadko jednak groomer, (któremu się zawsze spieszy), włącza silny strumień wody i oblewa całego psa, zaczynając od grzbietu i głowy – te rejony ciała psa, które są najbardziej wyczulone na “atak”, których dotykanie (ręką, szczotką czy nawet strumieniem wody) bez uprzedzenia jest odczytywane jako zagrożenie… 

Ponadto wiele psów naprawdę nie jest nauczonych tolerowania wody! Niektóre po prostu nie lubią być mokre. Mój osobisty pies nie lubi wychodzić na spacer, gdy deszcz pada i omija każdą kałużę. I psy mają do tego prawo! To rolą opiekuna jest nauczenie psa akceptowania wody i kąpieli… 

A może kąpiele w domu polegają na trzymaniu niechętnego brudaska pod prysznicem na siłę, przy akompaniamencie psiego wycia i pisków? Jeżeli tak, możemy podejrzewać, że kąpiel w salonie groomerskim też nie będzie mile widziana. 

Kolejna faza kąpieli to nanoszenie szamponu, masowanie sierści, żeby spienić substancję i umyć psa dobrze. Wszystko fajnie, ale czy dany psiak w ogóle był nauczony akceptowania dotyku? Czy ktokolwiek się o to zatroszczył wcześniej? Hodowca, opiekun? Jeśli pies nie lubi być głaskany w domu (a zadziwiająco dużo psów tego NIE lubi), to jak bardzo stresuje się teraz, gdy obca osoba chwyta za łapki, brzuch, uszy, ogon i co gorsza… nie chce puścić…?

Przeważająca ilość psów nie lubi mycia i polewania wodą głowy. Nam też by się to nie podobało, gdyby ktoś robił to bez uprzedzenia! Trudno się dziwić, że pies wyrywa się i buntuje. Znowu czuje zagrożenie, niepokój i silny stres. 

A wystarczyłoby zmniejszyć strumień wody lub nawet zacząć od nabrania wody na dłoń i polewania głowy stopniowo, począwszy od wąsów, szyi, uszu i powoli dojść aż do czubka łebka. Dobrą strategią jest również stopniowanie wywieranej presji i robienie przerw. Zaczynamy od polewania łapek – na sekundę, dwie, po czym odsuwamy strumień wody na bok na chwilę, z dala od psa. Polewamy ponownie to samo miejsce i znów zabieramy presję. Kiedy widzimy, że zwierzę się uspokaja (a tak będzie kiedy wprowadzimy rytm i przerwy), wtedy możemy spróbować polewać słabym strumieniem kolejne partie ciała psa – zad, boki, szyję od spodu, dopiero potem grzbiet, na końcu głowę.

Przemawianie do psa ciepłym spokojnym głosem z pewnością mu pomoże, podobnie jak robienie przerw. Uwaga na temperaturę wody – zbyt zimna czy za gorąca może go wystraszyć. Strumień wody na początku powinien być słaby. Lepiej, aby pierwsza kąpiel trwała dłużej ale przebiegła spokojnie. Jeśli będziemy chcieli działać szybko i na siłę uraz czy niechęć (czy wręcz paniczny strach) do kąpieli może się utrwalić na długo i być trudna do odpracowania.

Jeszcze warto wspomnieć o tym, że psy czasami próbują wyskoczyć z wanny. To bardzo niebezpieczne, bo mogą się potłuc przy lądowaniu, a jeśli były przyczepione smyczką na szyi ryzyko kontuzji jest dużo większe. Łatwo o pośliźnięcie i kontuzję. Pies w stresie nie czuje bólu, może naprawdę zachować się według ludzkiej oceny nierozważnie i się poważnie uszkodzić. I nie ma znaczenia czy jest to malutki maltańczyk czy duży owczarek  – uważność i poszanowanie psich lęków jest obowiązkowe przy psie każdego rozmiaru!

Zuzanna Rajchert
Magister zootechnik ze specjalnością hodowla koni, absolwent SGGW, behawiorysta psów i kotów, groomer. W 2021 r. ukończyła Kurs Dyplomowy COAPE nadający uprawnienia Animal Behaviourist, obecnie jest też członkiem Stowarzyszenia Behawiorystów i Trenerów COAPE, CAPBT. Od ponad 20 lat pracuje z końmi metodami naturalnymi, wiele lat była studentem Parelli Natural Horsemanship - szkoły, której główne założenie polega na budowaniu głębokiej więzi z koniem w oparciu o znajomość natury, behawioru i psychiki gatunku. Studia COAPE pomogły przenieść to podejście również na psy i koty. Od 2017 r. pracuje w salonie pielęgnacji zwierząt w warszawskim Wilanowie, gdzie łącząc zawód groomera i behawiorysty specjalizuje się w pracy z psami lękowymi oraz z kotami.