Edukacja Felietony Kynologia

Stres w psim SPA.

Wizyta w psim SPA jest często bardzo stresującym wydarzeniem dla naszego pupila, o ile nie zostanie on do niej odpowiednio przygotowany.

Co takiego może budzić jego obawy i jak możemy mu w tym pomóc?

Pierwsza trudność pojawia się za samym progiem salonu groomerskiego, a jest nią zamknięta przestrzeń. Poczekalnia, podobnie jak w lecznicy weterynaryjnej, to zazwyczaj niewielkie ograniczone pomieszczenie, w którym znajduje się jednocześnie wiele zwierząt i osób. Czemu jest to tak dużym wyzwaniem dla psa?

Znakomita większość psów obawia się obecności obcych, ludzi czy czworonogów. Są niepewne, nierzadko lękliwe, a nawet agresywne, z powodu słabej socjalizacji w szczenięctwie czy braku kompetencji społecznych, negatywnych doświadczeń podczas spacerów, nadmiernej reaktywności itd… Podczas spacerów możemy zaobserwować jak wiele psów szczeka i ciągnie swoich opiekunów na smyczy w stronę innych psów – są to zachowania spowodowane właśnie lękiem lub chęcią skontrolowania obiektu, który budzi strach. Jeśli jednak pies ma więcej swobody a opiekun czyta jego sygnały to zauważy, że pies w pewnym dystansie od obcego zatrzymuje się lub wręcz chce odejść w bok, w inną stronę. Dzieje się tak, bo zachowanie dystansu jest najlepszą strategią do uniknięcia potencjalnie niebezpiecznego konfliktu!

Psy znajdują się na małej powierzchni, blisko siebie, nie mają możliwości by zwiększyć dystans od siebie (lub obcej osoby, która też może budzić lęk). Stąd często zapierają się ile sił, by tylko nie dać się wprowadzić do przychodni czy salonu SPA, co wcale nie musi to oznaczać lęku przed zabiegami pielęgnacyjnymi! Kiedy pies nie ma możliwości zachowania bezpiecznej odległości od tego, czego się boi jego zdenerwowanie wzrasta. Tym samym stres, który pojawia się u psów obawiających się obcych przedstawicieli tego samego gatunku, w zamkniętej poczekalni niewielkiego salonu pielęgnacji, jest niewyobrażalny!

Jeśli zatem mamy psa, który na spacerach przejawia jakiekolwiek problemy w spotkaniach z innymi czworonogami lub obcymi ludźmi (m.in. ciągnięcie w ich stronę, szczekanie, warczenie, skakanie, nawet jeśli towarzyszy temu intensywne machanie ogonem), możemy się spodziewać, że poczekalnia może być dla niego sporym wyzwaniem.

Co możemy zrobić, aby uniknąć tworzenia złych skojarzeń i obniżyć napięcie naszego psa w takiej sytuacji?

Po pierwsze postarajmy się zapoznać psa z salonem groomerskim w przyjemny i łatwy sposób. Wybierzmy się na spacer i “mimochodem” wejdźmy do środka. Poczekajmy na moment, aż w salonie nie będzie innych klientów i wejdźmy na chwilę. Poluzujmy smycz i pozwólmy naszemu psu na samodzielną eksplorację. Niech obejrzy, obwącha wszystkie kąty pełne zapachów innych zwierząt. Niech zapozna się z hałasem (dmuchawy, szczekanie innych psów, suszarki). Reagujmy – jeśli boi się – wyjdźmy spokojnie, pochwalmy go. Poczekajmy aż ochłonie i spróbujmy wejść ponownie na chwilę. Pochwalmy znów i wyjdźmy, dajmy nagrodę! Jeśli nie ma obaw i chętnie zwiedza poczekalnię usiądźmy na chwilę, dajmy smakołyk, pochwalmy głosem. I to wystarczy na pierwszy raz!

Możemy poprosić groomera, aby następnym razem wpuścił nas na chwilę do części, w której są stoły groomerskie, wanna, suszarki – niech psiak je zobaczy. Możemy go postawić na stół, obciąć pazury i wtedy zakończyć wizytę. Oczywiście pochwalić i nagrodzić!

Po kilku takich krótkich wizytach pełna pielęgnacja trwająca godzinę-dwie nie będzie już taka straszna.

Kolejna ważna sprawa to wybór salonu i osoby groomera. Co z tego, że pozytywnie skojarzymy psu miejsce na początku, jeśli groomer okaże się osobą, która nie czyta psich sygnałów i przy tak krótkiej czynności jak choćby obcięcie pazurów zamiast dobrych asocjacji zafunduje naszemu zwierzakowi stres, czy wręcz traumę… Zróbmy dobry wywiad, poczytajmy opinie, zapytajmy klientów salonu i przede wszystkim samego groomera – o stosowane metody pracy, jego podejście, jak radzi sobie z psami lękowymi.

Jeśli nasz ulubieniec ma kłopoty w relacji z innymi psami, to praca nad jej poprawą pod okiem behawiorysty znacznie wpłynie na obniżenie lęku podczas wizyt w salonie pielęgnacji czy lecznicy. O ile postaramy się nie dopuścić do powstawania negatywnych skojarzeń. Pamiętajmy, że kiedy pies się przestraszy zapamiętuje wszystko co ma związek z tym momentem – również miejsce (salon SPA, ale też bardziej precyzyjnie np. poczekalnię, w której obszczekał go inny pies albo stół groomerski, na którym znajdował się, gdy groomer zaciął mu boleśnie pazur), obecność innych psów, osobę groomera, charakterystyczne hałasy w tym miejscu, zapachy, czynność, jaką wykonywał groomer, a nawet drogę do salonu. Następnym razem zacznie się denerwować już skręcając w stronę “strasznego miejsca”, zanim jeszcze przekroczy jego próg.

Co możemy jeszcze zrobić?

Warto podzielić wizytę w salonie na mniejsze etapy. Przyzwyczajać psa do każdego z nich stopniowo. Wymagać mało na raz. Nagradzajmy szczodrze i często, pilnując by pozytywne skojarzenia były mocniejsze niż lęk i obawy. Wybierać mądrze przyjazne miejsce i osobę groomera, który umie czytać psie sygnały i pracuje z psami metodami nie awersyjnymi.

Zuzanna Rajchert
Magister zootechnik ze specjalnością hodowla koni, absolwent SGGW, behawiorysta psów i kotów, groomer. W 2021 r. ukończyła Kurs Dyplomowy COAPE nadający uprawnienia Animal Behaviourist, obecnie jest też członkiem Stowarzyszenia Behawiorystów i Trenerów COAPE, CAPBT. Od ponad 20 lat pracuje z końmi metodami naturalnymi, wiele lat była studentem Parelli Natural Horsemanship - szkoły, której główne założenie polega na budowaniu głębokiej więzi z koniem w oparciu o znajomość natury, behawioru i psychiki gatunku. Studia COAPE pomogły przenieść to podejście również na psy i koty. Od 2017 r. pracuje w salonie pielęgnacji zwierząt w warszawskim Wilanowie, gdzie łącząc zawód groomera i behawiorysty specjalizuje się w pracy z psami lękowymi oraz z kotami.