Edukacja Felinologia Wywiady

Uczeń sędziowski Joanna Mysona Byrska – wywiad.

Świat Hodowcy: Czemu akurat czarne rusałki? Jakie napotykasz trudności w hodowaniu rzadkiej odmiany kolorystycznej?

Joanna Mysona Byrska: Czarne koty są piękne, a kot rosyjski w kolorze czarnym to mini pantera o hipnotyzujących zielonych oczach – kto zobaczy rosyjskiego czarnego kota zrozumie w czym rzecz! Hodowanie kotów wiąże się z obecnością na wystawach. Na początku – czyli kilkanaście lat temu – pokazanie na wystawie czarnego kota rosyjskiego wiązało się z różnymi zaskakującymi sytuacjami. Kolor budził wątpliwości, FIFe do dziś dnia nie uznaje kota rosyjskiego czarnego; WCF uznał kolor kilka lat temu w pełni.

Fot. J. Mysona Byrska, Czarne i Białe*Pl.

Gdy zaczęłam jeździć z czarnymi kotami rosyjskimi na wystawy zwykle klub organizujący wystawę sprawdzał czy czarny kot rosyjski może być oceniany na wystawie WCF – okazywało się, że tak, może być oceniany. Zdarzyło się też tak, że sędzia widząc czarnego kota rosyjskiego wyciągnął standard rasy, z wrażenia zaczął mówić w swoim języku ojczystym (po niemiecku), uczeń sędziowski zrobił wielkie oczy, bo nigdy takiego kota nie widział i o nim nie słyszał. A potem sędzia punkt po punkcie sprawdzał czy czarny kot rosyjski odpowiada standardowi. Odpowiadał, tylko futerko było czarne. Na koniec sędzia zapytał czy może zrobić zdjęcie, ponieważ pierwszy raz widzi czarnego kota rosyjskiego. Czasami sędzia nie chciał ocenić czarnego RUSa. Zdarzyło się nam, że kotka nie dostała tytułu z powodu czarnego koloru – poza kolorem była doskonała. Co ciekawe, dzień wcześniej została przez innego sędziego nominowana do finalnego konkursu czyli best in show. Jeszcze ciekawiej było, gdy na wystawę przywiozłam dwukolorowy miot – czarne i niebieskie kocięta rosyjskie. Sędzia był lekko skonsternowany, gdy zobaczył dwukolorowy miot – widział taki po raz pierwszy w życiu. Niekiedy wystawcy i hodowcy kotów rosyjskich dziwili się „jak to czarne”? Tak jakby nie wiedzieli, że niebieski kolor to rozjaśniony czarny…

ŚH: Kiedy zrozumiałaś, że chcesz czegoś więcej, niż tylko hodować? Co Cię skłoniło do podjęcia wyzwania i wkroczenia na drogę sędziowską?

JMB: Koty są fascynującymi zwierzętami, wspaniale komunikują z człowiekiem, mają różne charaktery, w różny sposób wyrażają swoje pragnienia. Sędzia na wystawach ma możliwość zobaczenia bardzo różnych kotów.

Po kilku latach starań zostałam uczniem sędziowskim. Okazało się to dość trudne z różnych względów. Dopiero kilka miesięcy temu otrzymałam zgodę na złożenie egzaminu na ucznia sędziowskiego, egzamin zdałam na początku października tego roku. Teraz mogę zacząć się uczyć do kolejnego egzaminu na pierwszą kategorię.

ŚH: Jak wyglądają przygotowania do egzaminu na ucznia sędziowskiego? Ile czasu Ci to zajęło?

JMB: Najpierw trzeba zostać stewardem. Steward to osoba, która na wystawie pomaga sędziemu, szuka kotów do oceny, gdy wystawca nie przychodzi, pilnuje porządku… Po skończonej wystawie otrzymuje certyfikat. Takich certyfikatów WCF wymaga 20. Podczas pracy jako steward poznaje się różne rasy kotów i w praktyce doświadcza, czym jest praca sędziego oraz przede wszystkim, jak ważna jest dobra organizacja wystawy. Gdy zgromadziłam odpowiednią liczbę certyfikatów, złożyłam na ręce mojego klubu wniosek o dopuszczenie do egzaminu na ucznia sędziowskiego. Egzamin zdaje się po angielsku. Do samego egzaminu przygotowywałam się około miesiąca, wszystkie zagadnienia należy opanować w języku angielskim: budowę kota, kwestie genetyczne, oznaczenia kolorów, ras, organizację wystaw, klasy wystawowe, itd…

ŚH: Jak przebiega taki egzamin? Czy pytania były trudne?

JMB: Sam egzamin na ucznia sędziowskiego odbywa się na hali wystawowej, przy osobnym stoliku, pod okiem sędziów, którzy jednocześnie oceniają koty. Składa się z trzydziestu pytań – są krótkie, wymagają odpowiedzi „tak/nie”. Pytania opisowe jak to zwykle bywa, wymagają omówienia zagadnienie. Egzamin trwa 120 minut. To wystarczająca ilość czasu. Pytania formułowane są na podstawie katalogu, który kandydat na ucznia otrzymuje dużo wcześniej razem z odpowiedziami. Wiadomo czego można się spodziewać, przy czym pytań w katalogu jest kilkaset i obejmują bardzo rozległą wiedzę na temat kotów, ich budowy, genetyki, kwestii zdrowotnych.

ŚH: Czy po egzaminie automatycznie zostałaś uczniem sędziowskim, czy jeszcze jakieś kolejne kroki były potrzebne?

JMB: Po egzaminie należało dopełnić formalności, wypełnić podanie i podpisać umowę z WCF o kształceniu.

ŚH: Co dalej? Oczywiście – nauka. Ile czasu minie, zanim będziesz mogła podjąć próbę zdania egzaminu już na pełnoprawnego sędziego jednej kategorii?

JMB: Minimalny okres nauki to dwa lata na pierwszą kategorię. Trzeba w tym czasie zgromadzić 35 certyfikatów (jeśli nie pomyliłam ilości), a potem wypełnić wniosek o dopuszczenie do egzaminu. Wymagany jest udział w różnego typu wystawach jako uczeń, w tym w wystawach zagranicznych, przynajmniej raz trzeba być uczniem u sędziego, będącego członkiem zarządu lub jednej z komisji WCF. Dobrze też wziąć udział w seminarium organizowanym przez WCF dla uczniów sędziowskich. Ostatnie seminarium w tym roku odbyło się w Rumunii.

To wszystko wymaga dość dużych nakładów czasowych, wystawy są w weekendy. Trzeba też znaleźć czas na naukę własną. Słyszałam również, że warto się zastanowić nad hodowaniem drugiej rasy – bo tylko jak się obcuje na co dzień z kotem to zna się, albo ma się wrażenie, że się zna, kocie sekrety. Nie wiem czy moje czarne rusy zaakceptują obcego? Koty widzą kolory – kilka razy miałam mioty dwukolorowe jednocześnie z niebieskim miotem niebieskiej kotki (tak, mam też niebieskie koty rosyjskie). Małe niebieskie kocięta czarnej mamy bawiły się i spały z niebieskimi kociętami, ale na jedzenie biegły do swojej czarnej mamy. Jeśli niebieskie maluchy poszły razem z nimi, czarna kotka przyjmowała wszystkich. Niebieska odmawiała karmienia czarnych maluchów. Do dziś nie wiem dlaczego, opiekowała się czarnymi chętnie ale ich nie karmiła…

ŚH: Czy masz wsparcie polskich klubów WCF?

JMB: O tak 😊. Bez wsparcia mojego klubu i zaprzyjaźnionych polskich klubów trudno by było sobie poradzić!

ŚH: Kiedy będziemy mogli powiedzieć – profesor Mysona Byrska, sędzia wszystkich kategorii?

JMB: Sędzią wszystkich kategorii można zostać teoretycznie w 4 lata, ale czas pokaże czy jest to realne. To ogrom wiedzy z genetyki, dziedziczenia, ras… Zwykle na zdanie wszystkich egzaminów potrzeba o wiele więcej czasu niż minimalne 4 lata – kategorie są różne i nie na wszystkich wystawach możemy zobaczyć koty, które wymagane są do uzyskania odpowiedniego certyfikatu. Taki pragmatyczny problem. Są rzadkie rasy, których na wystawach po prostu nie ma, a należy pozyskać certyfikat z wyszczególnionymi takim rasami. Trzeba szukać dużych wystaw, na które hodowcy przywiozą koty, które chcemy zobaczyć. Czasami pojechać na drugi koniec Europy – a na to potrzeba czasu. Do tej pory nie widziałam na wystawie np. kota german rex czy pixibob. Co więcej, czarne koty rosyjskie w tym momencie wystawiam w Polsce tylko ja – nie mam zatem porównania z innymi liniami hodowlanymi, a szkoda.

redakcja
Redakcja ŚH w pełnym składzie, a co!
http://swiathodowcy.info