Edukacja Felietony Felinologia

Wprowadzenie do historii polskiej felinologii.

               Od przeszło ćwierć wieku obracam się w kręgu znawców i miłośników kotów. Sam mam ich w domu kilkanaście. Bywałem i bywam na wystawach kotów, sam do niedawna byłem aktywnym hodowcą oraz wystawcą. Na moich oczach rozwijało się wiele przepięknych hodowli oraz wiele zakończyło swoją działalność. Jestem pełen podziwu dla pionierów polskiej felinologii, którzy musieli się mierzyć z niewyobrażalnymi dla współczesnych trudnościami. Jestem niezwykle dumny, że mogłem gros z nich poznać osobiście oraz z faktu, że mogłem przyczynić się do rozwoju jednej z ras w naszym kraju. Moim pragnieniem jest, ażeby pamięć o tych „pierwszych” przetrwała.

              Pierwszą osobą, która pozostawiła historyczne ślady materialne dotyczące polskiej felinologii był prof. Maurycy Trybulski, prezes Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych w Polsce. W 1925 roku M. Trybulski w dwutygodniku „Polski drób” poruszył temat hodowli kotów, jednakże trudno zgłębić to zagadnienie, gdyż nie udało mi się odnaleźć wspomnianego artykułu. Dwutygodnik posłużył profesorowi do prezentowania ras kotów. Niestety udało mi się tylko dotrzeć do nr 6-7 z przełomu marca i kwietnia 1926 roku, w którym opisał kota syjamskiego. Pod tytułem „Opis ras kotów” umieszczony jest dopisek „ciąg dalszy”, co sugeruje pewien cykl artykułów poświęconych różnym rasom. Oprócz opisu kota syjamskiego w artykule nie znajdują się odniesienia do ewentualnej hodowli tych kotów w Polsce.              

           W 1925 roku, a nie rok później jak twierdził M. Trybulski w przedmowie do swojej broszury z 1935r., Wydawnictwo Centralnego Komitetu do Spraw Hodowli Drobiu w Polsce wydało broszurę cytowanego autora pt. „Hodowla dzikich zwierząt futerkowych (lisów srebrnych, bobrów, wyder, kun, tchórzy i t.p. z uwzględnieniem hodowli kotów)”. W publikacji opisał koty „siamskie”, angorskie, europejskie i bezogonowe.            

Fot. R. Grabara

           Opisując kota angorskiego zaznaczył, że nazewnictwo to jest przyjęte w Polsce, natomiast we Francji kota tego typu nazywa się kotem perskim. Kotami perskim nazywano zazwyczaj koty czarne i niebieskie. Doszukiwano się różnic w budowie ciała i w strukturze futra, porównując te dwie odmiany. Autor zaznaczył, że stosowanie zamiennie obydwu nazw nie jest błędem. Analizując urywek tekstu „u nas kot długowłosy najczęściej nazywa się angorskim” można wyciągnąć wnioski, że koty długowłose hodowano w Polsce i nie były to koty pręgowane. Najcenniejszą odmianą barwną były koty czarne, rozjaśnienie koloru przy skórze (może chodziło o dymne) było uznawane za wadę. Drugą, cenną odmianą barwną były koty białe o niebieskich oczach. Przy tej odmianie oczekiwano dłuższego ogona i bogatej okrywy włosowej. Autor wymienia z nazwiska hodowców francuskich. O polskich jeszcze nie ma mowy.             

Źródło: https://onebid.pl/pl/books-and-manuscripts-trybulski-wild-animals-of-the-future-published-in-1935/1812822#img

          W 1930 roku Maurycy Trybulski został autorem obszernej publikacji „Dzikie zwierzęta futerkowe”, wydanej przez Wydawnictwo Tow. Oświaty Rolniczej Księgarnia Rolnicza. W publikacji, w rozdziale IV „Różne inne zwierzęta futerkowe”, w podrozdziale 4 „Zwierzęta futerkowe z rodziny kotów” autor przede wszystkim traktuje koty domowe i ich chów jako potencjalny surowiec do produkcji skór wykorzystywany w przemyśle futrzarskim. Zastrzegł jednak, że jest to zjawisko rzadkie, ale możliwe. Wskazał, że koty rasowe, które charakteryzują się dobrą jakością futra mogą skutecznie imitować futra innych zwierząt np. niebieskich lisów. Do tego celu mogą posłużyć na przykład koty syberyjskie „o długim włosie szerstnym i gęstym podszyciu”. Profesor nie poświęcił dużo miejsca kotom rasowym. Wymienił, co jest cenne, takie rasy jak koty angorskie, syjamskie i bezogoniaste. Wzmianka o kotach rasowych jest o tyle bardzo enigmatyczna, że nie można wyciągnąć żadnych wniosków na temat ich hodowli w ówczesnej Polsce.              

Źródło wpisane w zdjęcie.

                W roku 1935 wydał broszurę „Kot domowy jego rasy i hodowla”. Wydawcą był Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych. W przedmowie autor wspomina, że zestawił wiedzę pozyskaną z literatury zagranicznej z cennymi spostrzeżeniami i wskazówkami, opartymi na praktyce hodowlanej, znanych i cenionych hodowców oraz miłośników kotów rasowych w Polsce panów Wiesława Bulikowskiego, Walerego Piętakiewicza i Stanisława Wleklińskiego. W owym czasie miejscem zamieszkania autora oraz Stanisława Wleklińskiego była Warszawa. Mając na uwadze problemy komunikacyjne występujące w okresie przedwojennym można wysunąć hipotezę, że pozostali dwaj miłośnicy kotów wymienieni przez M. Trybulskiego również mieszkali w stolicy.

Ruch felinologiczny w Polsce, ten datowany, rozpoczął się w 1934 roku. Przy Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych powstała sekcja pod nazwą Klub Hodowców i Miłośników Kotów Rasowych. W niedługim czasie od utworzenia Klubu rozpoczęto rejestrację kotów rasowych i zaprowadzono księgi rodowodowe. Nieśmiało tj. w niewielkich ilościach rozpoczęto pokazywać koty rasowe na wystawach drobiu. Było to niszowe przedsięwzięcie, ale jak zawsze początki bywają niezwykle trudne. W okresie przedwojennym w Warszawie działała hodowla kotów perskich Stanisława Wleklińskiego „Schiraz”. Dowodem na jej istnienie jest reklama pekińczyków i kotów perskich w numerze 6 czasopisma „Mój Pies” z 15 czerwca 1936 roku.

Stanisław Wlekliński koty hodował już z pewnością rok wcześniej, gdyż prof. Maurycy Trybulski w dniu 16.09.1935 roku na jednym egzemplarzu broszury „Kot domowy jego rasy i hodowla” umieścił dedykację na stronie tytułowej „WPanu St. Wleklińskiemu pionierowi ruchu kociego w Polsce”. Według danych ze strony internetowej p. Ewy Szeligi Szeremety hodowla „Schiraz” funkcjonowała od roku 1927.

                 Księgi rodowodowe kotów były prowadzone przez Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych, który w owym czasie miał siedzibę w Warszawie przy ul. Kopernika 30. Najstarszą księgą była księga obejmująca koty perskie. Do niej zgłoszono najwięcej kotów. Nieco później rozpoczęto również księgę rodowodową kotów syjamskich. Nie wszystkie zgłoszone koty posiadały rodowód. Najczęściej rodowód posiadały koty sprowadzane z zagranicy. Potomstwo rodziców z rodowodami automatycznie otrzymywały również ten dokument. Należy domniemywać, że pula genetyczna kotów rodowodowych była znikoma. W celu jej rozszerzenia Związek powołał specjalną komisję licencyjną. Poza wspomnianą komisją oceny wystawowe kotów były najbardziej miarodajnymi wyznacznikami rasowości kota. Propagowano kojarzenie kotów z rodowodami i licencjami. Opracowano również zasady i tryb przeprowadzania wystaw kotów. Nie wiadomo jednak czy w okresie po 1934 roku do czasu wybuchu II wojny światowej odbyła się jakaś większa wystawa poświęcona kotom czy pokazywano koty jedynie przy okazji innych wystaw. Okres II wojny światowej był tragiczny w skutkach dla raczkującej w Polsce felinologii, podobnie jak i w całej Europie. Wiele kotów rasowych nie przetrwało. Autor przedwojennych publikacji poniósł śmierć w Powstaniu Warszawskim.               

W 1960 roku Jan Styczyński wydał czarno-biały album pt. „Koty”. Wydawnictwo „Sport i turystyka”, wydało 20 350 egzemplarzy. Jest to pierwsza znana mi publikacja w okresie powojennym, która poświęca uwagę kotom. Na kilkudziesięciu zdjęciach można zobaczyć koty domowe krótkowłose, kolorpointy krótkowłose oraz koty z dłuższym włosem o różnym umaszczeniu. Niestety album zawiera tylko i wyłącznie zdjęcia bez podpisów. Mnie jako poszukiwacza kociej historii najbardziej zainteresowały zdjęcia kolorpointów i kotów o dłuższym futerku. Przeżyły okres wojennej zawieruchy i powojennej rzeczywistości. Kociaki kolorpointy wyglądały na dobrze utrzymane. Starsze przypominały mi kocura kolorpointa moich sąsiadów z około roku 1965 masywnego, dobrze umięśnionego o czarnych pointach i niesamowicie niebieskich oczach. Koty z dłuższym włosem dawały nadzieję, że może uchowały się gdzieś w kraju koty w typie kota perskiego. Tym na zdjęciach daleko było pod względem urody do kota S. Wleklińskiego z 1935 roku, który widnieje w publikacji M. Trybulskiego.               

fot. R. Grabara

                Sześć lat później, w 1966 roku, Aleksandra Konarska-Szubska nakładem Państwowego Wydawnictwa Rolniczego i Leśnego wydała książkę pt. „Koty”. Opatrzona została zdjęciami Jana Styczyńskiego pochodzącymi z jego albumu. W książce nie znalazłem powojennych informacji dotyczących hodowli kotów w naszym kraju. Dopiero z wydania trzeciego poprawionego i uzupełnionego z 1980 roku można się co nieco dowiedzieć. Mianowicie w okresie od 1971 do 1973 roku w miesięczniku „Hodowca Drobnego Inwentarza” drukowano w stałej rubryce pod tytułem „I z psem i z kotem na ty” cykl artykułów poświęconych kotom. Autorka wspomniała, że na terenie kraju nie funkcjonowała żadna organizacja zrzeszająca hodowców kotów oraz nie były organizowane wystawy.

Niesłychanie ważną informacją była ta, że polscy hodowcy wystawiali koty za granicą. Między innymi w roku 1977 polscy wystawcy pokazywali koty w czeskim Brnie, w roku następnym w niemieckiej Gerze i ponownie w Brnie. W roku 1979 wystawiano koty w zachodnioniemieckim Verden oraz w 1980 roku w Berlinie Zachodnim i Githorn. W 1978 roku w Brnie na V Krajowej Wystawie Kotów Rasowych wystawiany był polski młody kocurek perski w klasie kociąt o imieniu Pafnucy, uzyskał ocenę doskonałą pierwszą. W 1981 roku w Pradze kocurek perski Amor Areta pani Jolanty Pawlik był nominowany do best in show.         

      

               Wiadomość zawarta w poprawionym wydaniu jest niezwykle ważna z punktu widzenia historycznego. Można wysunąć wnioski, że pomimo braku krajowej organizacji felinologicznej polscy hodowcy dysponowali materiałem hodowlanym i to być może nawet bogatym. Hipoteza znajdzie wkrótce swoje uzasadnienie w miarę odkrywania dalszych kart historii początków polskiej felinologii.

Pod koniec lat 70-tych ubiegłego stulecia miłośnicy i hodowcy kotów zrzeszeni byli przy Związku Inwentarza Drobnego w Warszawie. Związek reprezentował interesy hodowców na zewnątrz oraz sygnował metryki dla kotów. Z chwilą przekształcenia wspomnianego związku w Spółdzielnie Branżowe Hodowli Zwierząt Futerkowych taka możliwość ustała. Z pewnością w 1977 roku metryki takowe nie były wydawane.               

W połowie lat 80-tych na terenie Warszawy żyło około 50 kotów rasowych. Niektóre z nich posiadały zagraniczne rodowody, bądź urodziły się w Polsce. Koty urodzone w naszym kraju z rodziców rodowodowych nie miały pełnoprawnych dokumentów, który by umożliwiały udział w wystawach czy użycie do rozrodu w rozumieniu dzisiejszych przepisów.

                 11 maja 1977 roku pięć „kocich” aktywistek: Maria Tańska, Magdalena Dąbrowska, Janina Kowalska, Jadwiga Krasicka i Danuta Kohutnicka, złożyły pismo do Zarządu Głównego Związku Kynologicznego w Polsce z prośbą o utworzenie pod auspicjami związku Sekcji Kotów Rasowych. Prawdopodobnie z tego zamiaru nic nie wyszło. Może to za daleko idący wniosek, jednakże na obronę tej tezy posłuży fakt, że hodowcy sami wystawiali rodowody swoim kotom tzw. prywatne rodowody. O tym wspomina w swoich zapiskach pani Jolanta Pawlik. W moich zbiorach znajdują się dwa takie prywatne rodowody kotów perskich.                  

                  Hodowców nie satysfakcjonował taki stan rzeczy. Mnie osobiście zadziwiła siła i determinacja osób, które postanowiły się zjednoczyć i współdziałać w ramach formalnie uznanego klubu. Wspomnieć należy co najmniej o kłopotach w komunikacji. Telefon w latach 80-tych nadal był rarytasem, o internecie i portalach społecznościowych nikt nie słyszał.

W 1982 roku kilkanaście osób, zapaleńców, jak pisała Jolanta Pawlik, postanowiło utworzyć związek na wzór organizacji zagranicznych. Marzeniem również było wstąpienie do FIFe – międzynarodowej federacji felinologicznej, jak również uregulowanie spraw rodowodowych i hodowlanych. Pomimo olbrzymich trudności, z całego kraju akces przynależności do Związku Hodowców Kotów, bo taka była robocza nazwa, zgłosiło 116 osób. Zebranie założycielskie odbyło się 15 stycznia 1983 roku w Warszawie. Owocem tego zebrania było powołanie Stowarzyszenia Hodowców Kotów Rasowych w Polsce. Decyzją z dnia 14 maja 1983 roku Urząd Miasta Stołecznego Warszawy Wydział Społeczno-Administracyjny postanowił wpisać do rejestru stowarzyszeń i związków „Stowarzyszenie Hodowców Kotów Rasowych w Polsce” pod numerem 1089. Poniżej przedstawiam skład pierwszego Zarządu Głównego SHKRP:

prezes – Ewa Meresińska – Sasin

v-ce prezes ds. organizacyjnych – Edmund Ostaszewski

 v-ce prezes ds. hodowlanych – Elżbieta Komór-Kosz

skarbnik – Jolanta Pawlik

sekretarz – Aleksander Ładno

                 W dniach 2-3 listopada 1984 roku w Amsterdamie, w hotelu Crest odbyło się Zgromadzenie Ogólne FIFe. Interesy Polskie SHKRP reprezentował wówczas czeski sędzia Kurt Rajdl (miałem go okazję poznać osobiście we wczesnych latach 90-tych jako sympatycznego, dystyngowanego starszego pana).

Z protokołu Zgromadzenia Ogólnego FIFe wynika, że Polska została przyjęta w poczet członków FIFe stosunkiem głosów 16:2. Pan Van der Sman w imieniu Felis Neerlandica zagwarantował opłatę roczną składek za Polskę. Ten gest spotkał się z bardzo miłym przyjęciem ze strony uczestników zgromadzenia. Niebagatelną rolę w przyjęciu Polski do FIFE odegrała pani Elżbieta Piasecka, która w owym czasie pracowała w Brukseli i wykorzystała swoje możliwości na tym polu.                   

               Początki prawie każdego przedsięwzięcia są niezwykle trudne. Podobnie było z kształtowaniem się zrębów funkcjonowania Stowarzyszenia Hodowców Kotów Rasowych w Polsce. Z biuletynu nr 1 z 10 marca 1985 roku oddziału warszawskiego SHKRP można się dowiedzieć, że na terenie Polski funkcjonowało osiem oddziałów: warszawski, wielkopolski, łódzki, szczeciński, wrocławski, katowicki, krakowski i gdański. Łącznie w tym czasie zarejestrowanych było w naszym kraju 502 członków i 708 kotów. Najliczniejszym był oddział warszawski, który skupiał 326 członków i 468 kotów. Rozpoczęto prowadzenie ksiąg rodowodowych.

W podziękowaniu dla:

– Anny Czerwińskiej, hodowla kotów norweskich leśnych AB-Cat*PL,

– Jolanty Pawlik, hodowla kotów perskich Areta*PL,

– Ewy Szeligi Szeremety, hodowla psów rasowych DOGUTTI,

bez których nigdy by nie wykiełkował pomysł próby odtworzenia początków polskiej felinologii.

Autor.

Roman Grabara
Były, ponad 25-letni, hodowca kotów norweskich leśnych (hodowla Karodok*PL). Historyk hobbysta polskiej felinologii, autor „kocich” historyjek. Od 1992 roku członek polskich stowarzyszeń felinologicznych zrzeszonych w FIFE. Od wielu lat prowadzący wystawy kotów rasowych oraz inne wydarzenia w świecie felinologii. Kwieciście uświetnia te imprezy wiedzą merytoryczną i ciekawostkami, wplatając w nie wiadomości o polskiej tradycji hodowlanej.