Edukacja Felinologia Wywiady

Wywiad z Zofią Jankowską*, pierwszą hodowczynią ragdolli w Polsce.

Roman Grabara: Hodowała Pani jako pierwsze maine coony. Skąd zatem zainteresowanie ragdollami?

Zofia Jankowska: W roku 1999 byłam z wizytą w Stanach Zjednoczonych. Chciałam przywieźć do swojej hodowli kotkę maine coon prosto z ojczyzny powstania tej rasy. Obejrzałam wiele albumów z najpiękniejszymi MCO w USA. Odwiedziłam sporo wystaw. Kiedy zobaczyłam po raz pierwszy ragdolle – przepadłam. Pierwszy raz ujrzałam przepiękną rasę o niesamowicie urzekających oczach. Wiele rozmawiałam z hodowcami ragdolli. Uzyskałam sporo cennych informacji o uwarunkowaniach tej rasy. Zauroczenie zostało przekute w czyn. Za dwa lata pierwsza para znalazła się w mojej hodowli Koci Szarm*PL.

RG: Pani jako pierwsza przecierała polskie szlaki z nową rasą. Jakie były początki?

ZJ: Odbiór tych kotów w Polsce budził zdziwienie i spore zainteresowanie. Mimo, że pierwsza para Jantar i Czeko nie byli idealni. Początki były dość trudne. Uczyłam się tej rasy, jakie są jej wymagania oraz przede wszystkim, jak powinien być zbudowany idealny ragdoll. W tym trochę pomogła mi Swietłana Stoljarowa (sędzia z Białorusi), która przekazała mi prospekt z edukacyjnymi wskazówkami. Do tej pory w moim archiwum przechowuję rysunki z anatomicznymi szczegółami dotyczącymi rasy. Teraz to budzi lekkie rozbawienie, lecz w tamtych czasach było dość trudno początkującej hodowczyni zdobyć potrzebne informacje. Z tą pierwszą parą osiągnęłam sporo, lecz dopiero późniejsze importy były bardziej wartościowe. Po tej pierwszej parze, ponownie z USA, przywiozłam kotkę a w roku 2004 – kocura z Finlandii (FIN*Shyshaman’s Little Man Love). Kocur reprezentował już ten typ współczesny, europejski.

Typ amerykański i typ europejski różniły się, teraz mogę powiedzieć, że dość znacznie. RAG-i amerykańskie miały bardziej wydłużoną głowę, taką dość „syjamowatą”, a typ europejski preferował głowy zaokrąglone – bardziej brytyjskie.

RG: Czy spodziewała się Pani, że ragdolle staną się w Polsce bardzo popularną rasą? Na wystawach FIFE pod względem liczebności plasują się w pierwszej trójce, obok maine coonów i kotów brytyjskich krótkowłosych.

ZJ: Nigdy nie sądziłam, że ragdolle dojdą do takiej popularności, jak maine coony! Sprowadzając pierwsze RAG-i nie przypuszczałam, że rasa będzie cieszyć się aż tak ogromną popularnością. Powodem wzrostu liczebności tych kotów może być ich nietuzinkowy wygląd i niesamowity charakter. Daleka jestem od sformułowania, że ragdolle zawdzięczają popularność tak zwanej modzie…

RG: Czy te pierwsze koty miały iście ragdollowe usposobienie? Czy zachowywały się na rękach człowieka jak przysłowiowe „szmaciane lalki”?

ZJ: Nie wszystkie ragdolle były kotami kanapowymi. Te pierwsze były bardziej szczupłe, ich ciało było wydłużone. Zatem były dość skoczne. Niektóre z nich biegając głośno tupały, podobnie jak konie w galopie (śmiech). Jantar miał iście ragdollowy charakter. Wnuczka woziła go w wózeczku, przykryty bywał kocykiem. Na rękach pięknie wiotczał i wysuwał się z objęć w sposób dość bezwładny, dokładnie tak jak zwisająca z ręki garderoba. Jantar w ogóle był niesamowitym kotem, miał nawet epizod telewizyjny. Zagrał u boku Bogusława Lindy w serialu „Kto tu rządzi”. Był bardzo grzeczny i sympatyczny. Obce środowisko, czy obcy ludzie wcale go nie deprymowali. Był prawdziwym ragdollem.

RG: Ma Pani przeszło 20-letni staż w hodowli ragdolli. Czy w tej rasie odkryła Pani coś interesującego?

ZJ: Nie, nie odkryłam. Dowiedziałam się natomiast, że w miocie nie ma dwóch identycznych kociaków. Niekiedy bywa, że w hodowli jeden z kociaków jest bardziej nieśmiały, który dopiero w nowym domu otwiera się na nowych właścicieli. Mimo, że kociaki otaczane są taką samą opieką, a nawet poświęca się im więcej czasu. Dodatkowym atutem rasy jest też fakt, że niektóre ragdolle są szczególnie predysponowane do felinoterapii.

RG: Czy ragdoll wymaga jakiś specyficznych warunków do hodowli, czy wystarczy mieszkanie oraz serce dla podopiecznego?

ZJ: Każde zwierzę, każdy kot powinien być hodowany w warunkach domowych, a nie w odosobnieniu, nie w wolierach. Mam takie warunki, że kocur mieszka w domu na parterze, a kotki na piętrze. Miałam takie szczęście, że kocury nie znaczyły terenu, tylko w kuwecie. Nie były zatem uciążliwe pod tym względem. Zawsze mam małą hodowlę, w której każdy kot jest odpowiednio zaopiekowany. Z założenia moja hodowla ma spełniać warunki hodowli domowej, a nie „rozmnażalni’. Każde zwierzę wymaga uwagi właściciela, kot nie odbiega od tej reguły.

RG: Czy jasne futerko, a czasem z dość sporą ilością bieli wymaga profesjonalnego groomingu, czy wystarczy tylko podstawowa wiedza z pielęgnacji kotów długowłosych?

ZJ: Wiedza z pielęgnacji kotów długowłosych mi w zupełności wystarczyła i wystarcza. Nigdy nie korzystałam z pomocy groomerów. Wraz z biegiem czasu człowiek nabiera doświadczenia (śmiech). Te pierwsze ragdolle miały krótszą sierść i nie wymagały specjalnej pielęgnacji. Natomiast współczesne mają sierść długą, podobną do sierści persa z tendencją do kołtunienia i filcowania. Szczególnej uwagi wymaga kryza oraz obszary za uszami oraz pod pachami. Trzeba pamiętać, że kocurom przetłuszcza się ogon i trzeba o niego odpowiednio zadbać ażeby był prawdziwą ozdobą, a nie szpecił kota swoim wyglądem. Przed wystawą kota należy wykąpać, wtedy futro jest bardziej efektowne. Przed porodem kotce najlepiej przystrzyc sierść na brzuchu ażeby odsłonić sutki. W gęstej sierści trudniej jest kociakowi je odnaleźć, a hodowcy trudniej jest zadbać o odpowiednią higienę futra.

RG: A co z żywieniem? Czy rasa ta ma jakieś szczególne wymagania pod tym względem?

ZJ: Są różne wersje żywienia. Pewnie każdy hodowca ma odmienne zdanie w tej kwestii. U mnie koty mają stały dostęp do suchej karmy. Mokrą karmę mają podawaną tylko rano i wieczorem. Korzystam z karm gotowych i ich nie suplementuję. Karmy zawierają wszystko co zwierzak potrzebuje. Ja skupiam się tylko na zachowaniu dobrostanu posiadanych kotów z uwzględnieniem ich potrzeb do prawidłowego funkcjonowania pod względem zdrowotnym i behawioralnym. Nie zapominam o potrzebach kotów do oczyszczania przewodu pokarmowego z zalegającej sierści. W tym celu serwuję moim kotom trawę, wyrośnięty owies i wszelkiego rodzaju papirusy. Te ostatnie szczególnie koty uwielbiają.

RG: Każda rasa wraz z upływem czasu zmienia się. Zmienia się kształt głowy, długość ciała oraz inne parametry. Hodowcy poszukują nowego wyglądu, eksperymentują z eksterierem kotów, czasem takie zmiany nie idą w parze z zachowaniem zdrowia kotów. A jak to jest z ragdollami, zmieniły się?

ZJ: Oczywiście i to znacząco. Ragdolla wyprowadzono z kota syjamskiego, perskiego oraz brytyjskiego. Pierwsze koty bardziej przypominały kota syjamskiego. Głowa była dłuższa, w kształcie klina. Uszy były dość spore. Ciało długie i dość smukłe. Współczesny ragdoll wygląda odmiennie. Jego głowa zmieniła kształt i proporcje. Jest owalna i szersza. Zatem uszy są szerzej osadzone i mniejsze. Ciało jest bardziej przysadziste, krępe. Ogólnie kot sprawia wrażenie kota o mocnej budowie ciała. Sierść jest o wiele dłuższa i bardziej obfita. Współczesny ragdoll jest o wiele bardziej atrakcyjny w odbiorze, jest bardziej estetyczny. Zmiany wprowadzone przez hodowców w przypadku tej rasy nie wpłynęły na jej zdrowotność.

RG: Na koniec – jakie dobre rady dla miłośników rasy od najstarszej hodowczyni w Polsce?

ZJ: Przede wszystkim trzeba pamiętać, że kociak zmieniający dom może być czasami istotką bardzo zagubioną. Nowe otoczenie, nowe dźwięki, niekiedy dość daleka podróż wpływają na zachowanie. Nigdy nie wydaję kociaka na święta. Panujący wtedy rozgardiasz i zgiełk nie wpływa korzystnie na adaptację. Zalecam, ażeby przyszły właściciel wziął pod uwagę konieczność spędzenia z kociakiem chociaż kilku dni. Maluszek mając zagwarantowane optymalne warunki łatwiej się otwiera na kontakt z człowiekiem.

Trzeba też mieć świadomość, że ragdoll niechętnie przebywa długi czas na kolanach. Po prostu jest mu zbyt gorąco. Nadrabia to w inny sposób. Lubi przyjść, przytulić się, uwielbia „drapanko”, a także okazuje swoje przywiązanie na inne sposoby. Dla początkujących hodowców mam tylko jedna radę – hodowla zwierząt wymaga, czasu i cierpliwości oraz uczy pokory.

RG: Dziękuję pięknie za rozmowę.

*Pani Zofia Jankowska, pionierka rasy ragdoll w Polsce, prowadzi hodowlę pod przydomkiem Koci Szarm*PL. Zdjęcia pochodzą z archiwum hodowczyni.

Roman Grabara
Były, ponad 25-letni, hodowca kotów norweskich leśnych (hodowla Karodok*PL). Historyk hobbysta polskiej felinologii, autor „kocich” historyjek. Od 1992 roku członek polskich stowarzyszeń felinologicznych zrzeszonych w FIFE. Od wielu lat prowadzący wystawy kotów rasowych oraz inne wydarzenia w świecie felinologii. Kwieciście uświetnia te imprezy wiedzą merytoryczną i ciekawostkami, wplatając w nie wiadomości o polskiej tradycji hodowlanej.