Felietony

Z pamiętnika prezesa #3 Finanse, bankowość i chlapanie błotem

Mój drogi Pamiętniczku!

Ptaszki ćwierkają na parapecie, że różnego rodzaju Gamoniowate Chlapacze Błotne korzystają z wiosennych roztopów i znów wzięły się za ciskaniem błotem nie tylko w niewinnych ludzi – co w sumie dla nich jest normalne – ale i też i za przekierowywanie uwagi od własnego bagienka, w którym grzęzną coraz mocniej.

Otóż Gamoniowate Chlapacze Błotne wpadły na pomysł, aby odkurzyć starą prawdę głoszącą, iż błotem należy rzucać zawsze, bo albo coś się przylepi, albo chociaż plama zostanie – i z radością świnki w chlewiku taplają się, chlapiąc na prawo i lewo, aż miło. Oczywiście, Pamiętniczku, rozumiem zasadę, bo jest stara jak świat – ale się jednak temu lekko dziwię. Gamoniowate Chlapacze Błotne zapominają najwyraźniej, że mamy XXI wiek, a wiadomości, zwłaszcza elektroniczne, rozchodzą się błyskawicznie. Chlapanie błotem, choć zapewne niezwykle zajmujące, przyjemne i sprawiające wiele satysfakcji taplającym się, nie jest w stanie w żaden sposób przykryć faktu, iż na pewnym Bardzo Ważnym Spotkaniu padły bardzo konkretne zarzuty braku nadzoru nad finansami, zarządzanymi przez różnych Takich i Owakich.

XXI wiek to wspaniałe czasy – czasy, w których wiadomości rozchodzą się de facto z prędkością światła, a powstrzymać ich nie da rady ani groźna mina, ani straszenie baby kożuchem, ani tym bardziej kulka błota utoczona przez Chlapacza Błotnego, zwłaszcza – Gamoniowatego. Dziwi mnie także, pamiętniczku, że Gamoniowate Chlapacze Błotne mają ludzi za – oględnie mówiąc – niezbyt sprytnych i nieobytych w dzisiejszej technologii – a mówiąc wprost – za debili. Chlapać błotem też trzeba potrafić, aby… mmmm, jaki by tu przykład Ci dać, Pamiętniczku….

O, wiem.

Jeśli chciałbym powiedzieć, że z banku, nad którym mam pełnię władzy, sprzątaczka wyniosła w nocy sztabę złota, to raczej bym pomyślał wcześniej, przed ogłoszeniem urbi et orbi tego faktu, czy aby ktoś nie zada pytania „Ejże, a skąd sprzątaczka wzięła się w skarbcu? Kto jej dał klucze? Kto jej wyrobił karty dostępowe?” I takich pytań można mnożyć, mnożyć i mnożyć… I, co gorsza, są one w pełni zasadne – bo co to za bankowiec, co pozwala sprzątaczkom wałęsać się po skarbcu samopas, prawda?

Także, chlapanie błotem, wbrew powszechnemu mniemaniu, tylko z pozoru jest proste, łatwe i przyjemne. W praktyce często się okazuje, że Gamoniowaty Chlapacz Błotny bardziej sam się ubrudzi, lepiąc kulki, niż ochlapie innych w około.

No i zawsze dochodzi jeszcze jeden aspekt sprawy – zawsze może trafić się jakaś menda, co zada pytanie do takiego bankiera – „No ok, ale skoro ukradła, to gdzie to zgłosiłeś? Która prokuratura prowadzi śledztwo i jaka jest sygnatura akt?” Przecież każdy wie, że na każdym obywatelu spoczywa obowiązek informowania odpowiednich organów o wykrytym problemie, pod rygorem odpowiednio opisanym w odpowiednich kodeksach. Miotanie kulkami błota bez podjęcia odpowiednich kroków przewidzianych ustawowo sprowadza sprawę Gamoniowatego Chlapacza Błotnego do pozycji typowej plotkary z bazaru, czy magla.

I wtedy Gamoniowatemu Chlapaczowi Błotnemu robi się przykro, bo nagle się okazuje, że z Mistrza Olimpijskiego w miotaniu błotem znów staje się zwykłą, taplającą się w błocie, różowiutką świnką, bez żadnego znaczenia dla istnienia Wszechświata.

A co gorsza, ochlapywani mogą się zirytować. I formalnie zażądać uprania płaszczy. Albo i coś więcej.

I wtedy robi się już całkiem nieśmiesznie.

Ale cóż, Pamiętniczku – na dziś można się tylko pośmiać z politowaniem nad zabawą Chlapaczy.

A co przyniesie jutro, to się okaże.

Prawda?

Do poczytania.

Marcin Mańk
Szaleniec. Hodowca. Wystawca. Miłośnik psów, kotów i zwierząt wszelakich, zwłaszcza kotów orientalnych i syjamskich we wszelkich odmianach. Prezes Unii Felinologii Polskiej. Członek Zespołu Ekspertów w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Współpracownik Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Wieloletni członek zarządu SMK1 i Komisji Dyscyplinarnej FPL.
http://ufp.org.pl