Felinologia Wywiady

Wywiad z Przyjacielem Zwierząt 2024, Romanem Grabarą.

Świat Hodowcy: Panie Romanie, jak się Pan czuje po gali Przyjaciela Zwierząt? Emocje już opadły? Mamy wrażenie, że w przeciwieństwie do nas całkowicie się Pan nie spodziewał takiego wyróżnienia. Jak to możliwe?

Roman Grabara: Czuję się bardzo dobrze. Kiedy zerkam na statuetkę to wracają wspomnienia, piękne wspomnienia. Byłem ogromnie zaskoczony i wzruszony, że ktokolwiek o mnie pamiętał i zgłosił mnie do wyróżnienia. Jest to niesamowite, że spośród prawie 8 tysięcy głosujących aż 5023 głosy oddano na moją osobę. Brak mi słów podziękowań. Mogę jedynie po raz kolejny powiedzieć bardzo dziękuję. Padło pytanie jak to możliwe? Wychodzi na to, że możliwe i przez to że aż tak niespodziewane, tak zaskakujące, to przepiękne. Dla takich chwil warto pisać!

ŚH: Pana artykuły w Świecie Hodowcy biją rekordy popularności, jako jedne z najbardziej poczytnych w portalu. Zarówno historyjki „z życia”, jak i poważne opracowania historyczne są kochane przez czytelników. Kiedy możemy spodziewać się kolejnego wpisu?

RG: Bardzo się cieszę, że moje teksty się podobają Czytającym. Każdy człowiek tworzący cokolwiek chce ażeby to się podobało. Sądzę zatem, że nie jestem w tym odosobniony. Nie chcę pisać tekstów do tzw. „szuflady”. Generalnie z kotami nie można się nudzić i ogólnie ze zwierzętami również. Tylko trzeba czasami dostrzec zabawne sytuacje i ubrać je w słowa. Publikowane historyjki są tworem sprzed kilkunastu lat. Miałem taki okres, że potrafiłem pewne zdarzenia z udziałem futrzaków przekazać w humorystycznej formie. Niestety, ten okres minął. Aktualnie nie potrafię wykrzesać w sobie odrobiny iskry by kontynuować te wątki. Zazdroszczę, na przykład Franciszkowi Klimkowi, mojemu znajomemu autorowi licznych wierszy o kotach. Mimo zaawansowanego wieku i choroby potrafi nadal pięknie składać rymy. Może i do mnie zawita ponownie podobna aura?

ŚH: Miano historyka polskiej felinologii jest jak najbardziej zasłużone, choć z pewnością nie jest zadaniem łatwym odtwarzanie początków ras w naszym kraju. Na szczęście widzimy olbrzymie wsparcie hodowców w tym zakresie! Czy może nam Pan opowiedzieć o tej żmudnej, choć ciekawej pracy?

RG: Moim zamiarem było i nadal pozostaje ocalić od zapomnienia hodowców i koty, którzy tworzyli i tworzą historię polskiej felinologii. Współcześni nie zdają sobie sprawy z jakimi problemami borykali się pierwsi hodowcy! Nawet mnie, który rozpoczął przygodę z kotami rasowymi w 1992 roku, większość tych problemów nie ominęła. Pracując nad historycznymi początkami trzeba sięgnąć do wielu źródeł. Najlepiej opierać się na dokumentach historycznych albowiem pamięć ludzka bywa zawodna. Ażeby uzyskać wgląd do kocich artefaktów trzeba mieć odrobinę szczęścia. W moim przypadku zaczęło się wszystko zupełnie przypadkowo. Gdyby nie Anka Czerwińska (hodowla kotów norweskich leśnych AB-Cat*PL) nigdy bym żadnego tekstu nie napisał. To ona przekazała mi czerwoną teczkę, w której znalazłem między innymi prywatne zapiski Jolanty Pawlik (hodowla kotów perskich Areta*PL), wycinki z gazet, pierwsze publikatory sygnowane przez Stowarzyszenie Hodowców Kotów Rasowych w Polsce i wiele innych materiałów. Ta teczka przeleżała u mnie kilka lat… Kiedy ponownie do niej sięgnąłem, pewnie to było w przypływie weny twórczej, zaowocowało to pomysłem na projekt opracowania początków felinologii w Polsce. Anka Czerwińska, kiedy pytałem skąd miała tę teczkę, nie potrafiła tego wyjaśnić. Po jakimś czasie rozpocząłem prace nad początkami poszczególnych ras w naszym kraju. Mam niezłe prywatne archiwum, które jest bardzo pomocne. Większość hodowców, o których piszę znałem chociażby z wystaw. Zatem jest trochę łatwiej. Problemem jest dotarcie do pewnych osób. Niektóre z nich wykazują wolę współpracy, inne zaś…, może lepiej pominąć milczeniem? Pewne grono chciałoby, ażeby wprost opisać tylko ich wyłączny wkład w sukcesy rasy i bywa, że nie jest zadowolone z końcowego rezultatu mojej pracy. Staram się postępować politycznie. Nie chcę nikogo urazić ani zrazić. Każdy może opracować historię swojej własnej hodowli. Przeszukując archiwa, czytając teksty różnych autorów z różnych źródeł od czasu do czasu udaje się „odkopać” coś głęboko zapomnianego. Czy ktokolwiek by pamiętał, że w roku 1870 Eugeniusz Janota pisał o kotach? Czy ktoś pamiętał o prof. Maurycym Trybulskim, Stanisławie Wleklińskim? O tym, że w roku 1977 próbowano stworzyć Sekcję Kotów Rasowych przy Polskim Związku Kynologicznym? Chyba bezpowrotnie utracono możliwość odtworzenia historii ruchu felinologicznego sprzed okresu funkcjonowania Związku Drobnego Inwentarza. Przy wymienionym Związku jakiś twór funkcjonował i nie wiem w jakiej formie. Tak więc praca historyka felinologicznego, o ile tak mogę siebie nazwać, bywa pasjonująca!

ŚH: Zapoczątkował Pan świetny cykl, wywiadów z hodowcami, obecnie mniej znanym nowemu pokoleniu, a wielce zasłużonym dla polskiej felinologii. Planuje Pan kontynuować to dzieło? A jeśli tak – czy ma Pan już wybranych kolejnych hodowców do wywiadów?

RG: Pomysł wywiadów z hodowcami dość długo mi „chodził” po głowie. Grzebię się w przeszłości, poszukuję, odkrywam a tuż obok funkcjonują ludzie, którzy stanowią żywą historię. Niekiedy współczesną, a niekiedy sięgająca wydarzeń dość odległych. Szkoda by było zaprzepaścić szansę na rozmowę z nimi. Myślę o tym, by kontynuować ten projekt. Przygotowując się do wywiadu należy trochę zadać sobie trudu i poznać osobę, z którą planuje się go przeprowadzić. Wtedy można poprowadzić rozmowę w bardziej interesujący sposób. Pozytywną cechą dotychczasowych wywiadów jest uzupełniający materiał zdjęciowy. Zdjęcia wzbogacają odbiór tekstu przez czytelnika, przynajmniej mam taką nadzieję. Sądzę, że ten element jest, jak to mówił pewien klasyk, plusem dodatnim. W chwili obecnej planuję dwa wywiady. Jeden o współczesnej rasie a drugi z osobą dość znaną w środowisku felinologicznym. Oprócz planów musi nastąpić jeszcze pełna wola rozmówcy do przeprowadzenia z nim wywiadu. A z planami jak to z planami różnie bywa.

Zamieszczamy także podziękowania, które Pan Roman Grabara przesłał do Redakcji wkrótce po pierwszej uroczystej gali Przyjaciela Zwierząt, podczas Zwierzomanii 2024 w Rzeszowie.

Szanowne Czytelniczki/Czytelnicy/Użytkowniczki i Użytkownicy portalu Świata Hodowcy,

z całego serca dziękuję za oddane głosy na moją osobę. Z tego co mi przekazano otrzymałem ponad 5 tysięcy głosów z ogólnej liczby ośmiu tysięcy. Dziękuję najpiękniej jak tylko potrafię za to niezwykłe wyróżnienie. Byłem totalnie zaskoczony i wzruszony do głębi, że Państwo w ogóle zauważyli moją osobę i tak licznie oddali na mnie głos. Organizatorzy(Unia Felinologii Polskiej, portal Świat Hodowcy, Krajowy Instytut Hodowli Zwierząt Towarzyszących) do ostatniego momentu utrzymali wszystko w tajemnicy i byłem totalnie zaskoczony oraz wzruszony. Otrzymać tak piękne wyróżnienie Przyjaciela Zwierząt w pierwszej edycji to jest z pewnością historyczna chwila. Dziękuję, że moje wysiłki na rzecz odtworzenia historii polskiej felinologii doczekały się tak pozytywnej oceny z Waszej strony.  W tym szczególnym momencie nie będę pisał o mozolnej pracy „kociego” historyka. Mam tylko nadzieję, że jeszcze napiszę, przy pomocy Państwa oczywiście, o początkach jeszcze wielu ras. Dziękuję!!!

Roman Grabara

redakcja
Redakcja ŚH w pełnym składzie, a co!
http://swiathodowcy.info